#LudzieSonety: Praca Hybrydowa – historia i praktyka oczami Wojciecha Smagło

#LudzieSonety: Praca Hybrydowa – historia i praktyka oczami Wojciecha Smagło

Rozwój technologii zawsze jest sumą losów ludzi, którzy ją tworzą. Skąd wzięli się w środowisku IT? Jak przekładają swoje doświadczenia na rozwiązania, które kreują? Przez 20 lat firma Soneta napisała wiele takich historii. Przyjrzymy się im w ramach cyklu rozmów pod zbiorczą nazwą #LudzieSonety.

Wojciech Smagłozastępca kierownika projektu CRM, w Sonecie od 2019 roku. Z wykształcenia historyk. Na co dzień zapewnia wsparcie techniczne użytkownikom systemu enova365. Uczestniczy w przygotowaniu oraz projektowaniu nowych funkcjonalności.

Jaka droga doprowadziła Cię do pracy w branży ERP?

Zanim trafiłem do Sonety, pracowałem w firmie, produkującej system CRM. Tam zajmowałem się wdrażaniem systemu oraz wsparciem w jego obsłudze. Trzymaliśmy kontakt z klientem od początku do końca, od „dzień dobry” do „do widzenia”. Natomiast, jak to ze sprzedażą bywa, to nie jest prosty kawałek chleba. Zacząłem się rozglądać za zmianą, która pozwoliłaby mi się od tego oderwać.

Brakowało stabilności?

Tak, to był jeden czynnik. Ponadto plany sprzedażowe bywały stresogenne. Nie chciałem już o tym myśleć. Poszukiwałem pracy i natrafiłem na ogłoszenie z Sonety, które wydało mi się interesujące. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że firma produkuje enovę, chociaż kojarzyłem ten system.

Jak przebiegła rozmowa?

Była jedną z ciekawszych w moim życiu. Rozmawialiśmy bardzo uczciwie, mówiliśmy do siebie wprost – nikt nie oszukiwał mnie, opowiadając, na czym ta praca polega. Od pierwszych dni robiłem dokładnie to, o czym rozmawialiśmy. Bardzo pozytywne doświadczenie, co również pomogło mi podjąć decyzję.

Jak historyk trafia do branży ERP? To nie jest najbardziej oczywista z dróg.

W tej roli generalnie zakładałem, że będę nauczycielem. Nie wyszło, nie było etatów – a trzeba było podjąć pracę po studiach. Zahaczyłem się więc w wydawnictwie, które publikowało książki terapeutyczne. Pracowałem tam początkowo w handlu, później w marketingu, aż uznałem, że przyszedł czas na zmianę.

I wtedy zmieniłeś kierunek?

Zawsze postrzegałem siebie jak człowieka bez zacięcia technicznego. Komputery były mi obce. Praca w CRM, wymagająca działania w sprzedaży, stanowiła jednak płynne przejście w tym kierunku. Potrzebowano tam nie tyle człowieka super-technicznego, co orientującego się dobrze w sprzedaży. Prowadziłem szkolenia, prezentacje, a kwestii wdrożeniowych czy technologicznych mogłem się nauczyć. To wiedza przyswajalna, istotne było to, by być komunikatywnym.

Dzięki temu sprawnie trafiłeś do branży, związanej z IT.

Tak. Bardzo długo na rynku panował pogląd, że humaniści nie odnajdują się w sprawach technicznych. Jest to jednak błędne podejście. Ja jak najbardziej wykorzystuję w swojej codziennej pracy umiejętności, które nabyłem na studiach humanistycznych.

Jakie?

Z jednej strony jest to wspomniana komunikatywność. Z drugiej, studia humanistyczne uczą myślenia syntetycznego oraz analitycznego. Uczymy się patrzenia na dane tematy z różnych perspektyw. To są umiejętności, które naprawdę przydają się również w branży IT. Ona nie składa się wyłącznie z programowania. Nie każdy w IT jest konsultantem technicznym. Potrzebne jest także projektowanie, ocenianie potencjalnego ryzyka, analiza. I tutaj studia humanistyczne są bardzo pomocne.

Jak wykorzystujesz humanistyczną bazę w pracy w IT?

Zawsze pomagała mi umiejętność analitycznego myślenia. Trafiałem też na odpowiednich ludzi, dzięki którym szybko wdrażałem się w kolejnych sytuacjach. Początkowo w Sonecie pracowałem jako konsultant w Dziale Wsparcia, mniej więcej do października, listopada 2019 r.. To dobrze łączyło się z moją poprzednią pracą. Później przeszedłem na Produkcję, i siłą rzeczy moje obowiązki też się wówczas zmieniły.

Co do nich należało i należy teraz?

Początkowo zajmowałem się przede wszystkim testowaniem rozwiązań, które przygotowujemy. To jest absolutnie podstawowy obowiązek każdego konsultanta. W pewnej mierze robię to zresztą do dzisiaj. Każde rozwiązanie musimy również udokumentować – w różnej formie, od ulotek, przez Bazę Wiedzy, po komunikaty techniczne. Służę również wsparciem marketingowym i dla Partnerów: prowadzę prezentacje, pomagam poznać dany moduł. Ostatnio doszło mi również zarządzanie zespołem z uwagi na rolę zastępcy kierownika działu.

W którymś z nich realizujesz się najlepiej?

Lubię rozmawiać o naszych rozwiązaniach. Czerpię przez to przyjemność z przygotowywania prezentacji, chociaż czasem psioczę, że mam na to mało czasu. To praca twórcza i dawka stresu, ale pozytywnego. Miłe jest też projektowanie rozwiązań, analizowanie tego, co może być potrzebne – i dyskusja o tym. Mogę realizować swoje pomysły, a później konfrontować je z oceną innych.

Przeczysz stereotypom pracy w IT.

Istnieje obiegowa opinia, że praca w tej branży izoluje. To jednak nieprawda, bo tak naprawdę bazuje na… pracy z ludźmi. Mam okazję do mnóstwa interakcji z drugą osobą i bardzo to lubię.

Wojciech Smagło i Krystian Dziuba podczas prezentacji modułu Praca Hybrydowa na XVIII Konferencji Autoryzowanych Partnerów Soneta

Jak to podejście zmieniło wprowadzenie pandemicznej pracy zdalnej? Musiałeś ułożyć sobie coś na nowo w głowie?

Zmieniło mi się całkowicie środowisko pracy, co oczywiste. Kiedy przechodziłem na pracę zdalną w marcu 2020 r., zakładałem, że za kilka miesięcy wrócę do biura. Pierwszy okres to było czekanie na powrót do dawnej formy. Do dziś mam w domu tymczasowy fotel.

Tymczasowy?

Kolega zmieniał pracę i zostawił po sobie używany fotel, który wziąłem ze sobą. Nadal go używam i nie kupiłem sobie porządnego fotela – właśnie przez to, ze początkowo przede wszystkim czekałem na powrót. Traktowałem sytuację jak…

Ulotną, chwilową?

Tak. Z czasem okazało się, że to będzie znacznie trwalszy model. Podobnie jak każdy inny pracownik musiałem wtedy odnaleźć się w środowisku domowym. Nastąpiła zmiana mentalna, rozdzielenie życia osobistego od życia domowego. Nauczyłem się organizować tę pracę pod względem narzędzi. My jednak – jako firma – mamy ten przywilej, że pracujemy przy tworzeniu oprogramowania. Część Sonety już wcześniej, w momencie gdy do niej dołączałem, pracowała tak naprawdę hybrydowo. Mieliśmy doświadczenie w tej formule, było na czym bazować.

Było łatwiej.

Po prostu – wytwarzając system ERP, pracowaliśmy zadaniowo. Z tej perspektywy zagrożenia nie ma, bo zawsze masz konkretne zadanie do wykonania. Coś projektujesz, coś analizujesz, możesz to sobie wyestymować czasowo. W biurze tak naprawdę działaliśmy tak samo. Różnica była taka, że częściej spotykaliśmy ludzi.

Jak rozwiązania enova365 pomagają prowadzić aktywności w pracy zadaniowej?

Dużą rolę odgrywa to, że enova jest dostępna również w formie HTML-owej. Dzięki temu każda firma, która z niej korzysta, mogła sprawnie przenieść swoje obowiązki w szybki sposób do domu. Dostęp do bazy możemy mieć z każdego miejsca. Opracowaliśmy również moduł pracy hybrydowej, który ułatwia delegowanie obowiązków i zarządzanie pracą. Pomaga pracownikowi zidentyfikować zadania, które ma wykonać – a z drugiej strony, kadrze zarządzającej je oddelegować. O to rozwiązanie może opierać się cała komunikacja w firmie. Dążymy do tego, by nasz system był jak najbardziej kompletny.

Na czym polega ta kompletność?

Coraz więcej firm w dzisiejszych czasach będzie pracować hybrydowo. Chodzi nam o to, by pracowały w oparciu o jeden system i nie musiały sięgać po narzędzia zewnętrzne.

Bieżące doznania lat pandemicznych wpłynęły na kształt tego modułu?

Zdecydowanie. Wiedzieliśmy, na czym polega praca zadaniowa. Chcieliśmy więc, by narzędzia, używane w tym celu, były jak najprostsze i przyjazne użytkownikowi. Gdy pracowaliśmy zdalnie, łatwiej było nam ocenić, co jest w tym kontekście najbardziej przydatne.

A więc co jest najbardziej przydatne? Jakie są możliwości enova365 w trybie pracy hybrydowej?

Podstawą jest to, że moduł hybrydowy jest częścią systemu ERP. Operujemy na jednym narzędziu, z którego może korzystać cała firma. Nie trzeba poznawać innego środowiska, sięgać po nowe rozwiązania. Zarządzanie nie wymaga obszernego pisania: wystarczy przydzielać zadania, zamykać te już zrealizowane, operować czasem. Komunikację ułatwia też system dedykowanych narzędzi. Użytkownicy na bieżąco otrzymują informacje o zmianach w interesujących ich zadaniach. Stosowanie komentarzy tworzy całą historię realizacji danego zadania. Unikamy rozproszenia informacji. Nie dzielimy już jej na maile, telefony czy inne komunikatory.

Wszystko jest jedną całością.

W komentarzach możemy prowadzić bieżące dyskusje nad danym zadaniem. Potem nasz wspólny przełożony może tam zajrzeć i przed spotkaniem mieć komplet informacji – bez potrzeby zbierania ich z różnych źródeł. To część systemu ERP – ten istotny aspekt nie wszyscy zauważają. Otrzymujemy potężny materiał analityczny. Dane z pracy hybrydowej oraz pozostałych modułów możemy przetwarzać w module Business Intelligence, zbierać informacje i je zestawiać. One z kolei pozwalają nam ulepszać sposób pracy, co szczególnie ważne na początku przejścia w hybrydę.

W jakich branżach ten moduł sprawdza się najlepiej?

Niepopularna odpowiedź – w każdej. We wszystkich firmach usługowych czy handlowych pojawia się motyw zadania, a to właśnie on stoi u podstaw pracy hybrydowej w enova365. Zawsze musimy coś zrobić, musimy coś zaplanować. Księgowość, KiP – wszystkie zespoły, które już pracują w enova365, z pewnością łatwo przeniosą swoje działanie na płaszczyznę pracy hybrydowej.

A jak my przeszliśmy w pracę hybrydową? Jak oceniasz naszą drogę przez te dwa lata?

Uważam, że pod tym kątem odnieśliśmy sukces. Funkcjonujemy, pracujemy, sprawnie przenieśliśmy formy tworzenia oprogramowania w nowe realia. Po prostu mniej jest kontaktu twarzą w twarz z ludźmi. Niektórych znamy tylko z Teamsów.

Czego nauczyłeś się Ty sam? Jakie masz cele na przyszłość?

W pierwszej kolejności to jest temat, o którym już wspominałem – organizacji pracy w nowych warunkach. Tego musieli się również nauczyć domownicy, ludzie z mojego otoczenia. To nauka wytyczania granic, również w temacie kończenia pracy o czasie. Co zaś do celów – ja generalnie niewiele planuję. Nie stawiam sobie dalekosiężnych planów, bo w życiu wiele potrafi się zmienić z dnia na dzień. Sama pandemia zresztą również nam to pokazała.

A krótkoterminowe?

Pod kątem rozwojowym na pewno chciałbym sięgnąć po jakiś lektorat. Niebezpiecznie kołacze mi się również w głowie myśl o tym, by zabrać się za studia podyplomowe, choć bardziej już ukierunkowane branżowo. Chciałbym się dodatkowo wyspecjalizować, stricte pod kątem produkcji oprogramowania.

Czym zajmujesz się w swoim czasie wolnym?

Zawsze lubiłem piłkę nożną. Ostatnio skierowałem się w kierunku lig amatorskich. Raz, że sam kopię, chociaż jestem już u schyłku kariery, ale dwa – działam w lokalnym klubie sportowym, LKS Sokół Chrząstowice. Gramy w wadowickiej klasie „B” i to jest coś, co potrafi kraść czas. Wpadasz na trening, na mecz, spotykasz się ze znajomymi towarzysko.

Zdecydowanie, to bardzo socjalny sport.

To banał, ale ja naprawdę lubię ludzi i lubię spędzać z nimi czas. Ta socjalizacja jest szczególnie ważna, gdy na co dzień pracujesz w domu i nie widzisz nikogo poza domownikami. Ostatnio z grupą znajomych odkryliśmy chociażby escape roomy. Zawsze lubiłem też film, choć miałem z nim długi rozbrat – ale ostatnio wróciłem. Z ostatnich produkcji polecam serialową „Wielką Wodę”, a w tygodniu wolę sobie włączyć coś lżejszego. Zawsze mogę obejrzeć „Johnny’ego Wicka” czy „Niezniszczalnych” i za każdym razem doskonale się bawię.

ikona demo systemu ERP enova365
Wersja demo systemu enova365

Przetestuj produkt enova365 i poznaj jego możliwości

prezentacja
Umów bezpłatną prezentację

Spotkaj się z Autoryzowanym Partnerem enova365